oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Zobowiązania Domowego Kościoła

Oaza Niepokalanej

Koinonia

Nasze strony

Domowy Kościoł w Łowiczu

Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej

Domowy Kościół w Stanach Zjednoczonych

„Ecce prandium meum paravi, venite ad nuptias” (Mt 22, 4)
świadectwo o ks. Marku Adaszku (1948-2008)

Z wielką wdzięcznością wspominamy ks. prałata dra Marka Adaszka, dla wielu kapłanów, jego wychowanków i współbraci, przez niemal ćwierć wieku – ojca Marka. Na swoim obrazku prymicyjnym umieścił, jako motto, pokorną prośbę: Spraw Chryste, bym zawsze pamiętał, że jestem bratem wśród braci i sługą wśród sług Twoich. Pan wysłuchał jego modlitwy. Uczynił go dla nas prawdziwym bratem i ojcem. Był autorytetem nie na mocy urzędu jedynie, ale obdarowania łaską, ofiarnej służby, ze względu też na przejmująco ludzkie cechy. Gdy pouczał, nie potrzeba było z jego strony wielu wyjaśnień, żebyśmy jego słowa przyjmowali w duchu posłuszeństwa. Wynikało ono z przekonania, że Ojciec zawsze żył tym, co mówił, co głosił. Ponadto imponował nam ogromną wiedzą, poznaniem tajemnicy modlącego się Kościoła. On nie głosił swoich poglądów, on proklamował Ewangelię, albo mówiąc inaczej, Ewangelia była jego poglądem na wszystko. Do każdej celebracji przygotowywał się pieczołowicie, jako do spotkania ze Zmartwychwstałym Panem. Głosił tajemnicę Jezusa Chrystusa, żył wydarzeniem chrześcijańskim, był poddany Chrystusowi, pozwolił Mu się opanować: jego myśli, słowa, uczucia odzwierciedlały tajemnicę jego doświadczenia jedności z Chrystusem.

To stało się jeszcze bardziej jawne w latach znoszenia cierpienia. Piętnaście lat temu dowiedział się o swojej śmiertelnej chorobie. Lekarze przewidywali rychły koniec jego życia. Ojciec Marek przyjął tę zaskakującą wiadomość trudnym do powstrzymania wzruszeniem, a zarazem, jak wspominał, bezwzględnym aktem zaufania wobec Boga i rozporządzeń Jego Opatrzności. Ta wiara była wielką łaską. Jego życie wkroczyło w nowy etap i osiągnęło nowy pułap, z którego mógł lepiej ogarniać spojrzeniem ostateczny horyzont. Wbrew prognozom medycznym, mijały kolejne miesiące i lata. Ojciec miał poczucie, że każdy dzień, każda chwila życia jest darem łaski i że trzeba pełnić misję, którą Pan mu wyznaczył, ze wszystkich sił, póki tych sił wystarczy.

Z wykształcenia i zamiłowania, ks. dr Marek Adaszek był teologiem liturgii. Trzeba to pojmować bardzo głęboko. Nie był człowiekiem studiującym przepisy liturgiczne i pasjonującym się rubrykami rytuałów tylko dlatego, że one istnieją. Znał i rozumiał dogłębnie kościelne wskazania, dotyczące sprawowania liturgii, gdyż był całkowicie przekonany, i przeżywał to, że normy liturgiczne wynikają z Tajemnicy, która je poprzedza i rodzi. To było jego doświadczenie wiary, promieniujące, namacalne, które czyniło go nieustępliwym w sprawach poprawności celebracji misterium chrześcijańskiego. To przeżywanie liturgii związało się ewidentnie z poruszeniem duchowym, które dosięgło go przez charyzmat Sługi Bożego – ks. Franciszka Blachnickiego[1]. Oaza Żywego Kościoła stała się dla ks. Marka umiłowanym środowiskiem życia, drogą rozwoju duchowego i doświadczenia jedności w Chrystusie. To w Ruchu Światło-Życie ugruntował się jego chrześcijański optymizm, wynikający z pełnego rozpoznania mocy łaski chrztu świętego, pełnego wtajemniczenia w Chrystusa, bycia w Chrystusie synem Bożym jako chrześcijanin i jako prezbiter. Był przekonany, że to wszystko, co Kościół czyni w liturgii, rodzi się za sprawą Ducha Świętego z tajemnicy Chrystusa, że to nie nasze ryty tworzą tę Tajemnicę, ale na odwrót, obecność Chrystusa daje początek i moc zbawczą naszym rytom. Dlatego nie mógł mówić inaczej, niż mówił. Dlatego też z wielkim zapałem, jako prezbiter i wykładowca teologii, przekazywał wiedzę i swoje przeżycia innym oraz bronił zasad celebracji przyjętych przez Kościół. I był przekonujący, choć nie dla wszystkich. Brak zrozumienia, odczuwał boleśnie. Najbardziej dotkliwe było dla niego to, gdy ktoś uważał prawdę, którą on głosił jako sługa Kościoła, za prywatną „radykalną opinię ks. Marka Adaszka”. Nie o opinie czy poglądy przecież chodziło, ale o wierną służbę Chrystusowi, z miłości do Niego. Dlatego w sercu i umyśle, w przepowiadaniu i postawie Ojca nie było miejsca na kompromis między wymogami celebracji Bożych tajemnic a ludzką małodusznością lub wygodnictwem. Słowo Boże w jego ustach nie uległo skrępowaniu. Wiedzą o tym liczni księża, klerycy, świeccy studenci teologii, wiedzą także uczestnicy diecezjalnych kursów przygotowujących nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., ceremoniarzy, lektorów i psałterzystów, którzy mieli szczęście być słuchaczami konferencji i wykładów ks. Marka Adaszka[2].

Chrystus Zmartwychwstały obecny w liturgii – to nie było dla niego tylko centralne hasło, ale Rzeczywistość, podstawa doświadczenia wiary. Chrystusowe „dziś”, „tu i teraz” i „oczekiwanie Jego przyjścia w Chwale” ogarniało ojca Marka podczas każdej celebracji. Tak było do samego końca, aż do sprawowania sakramentu namaszczenia chorych, w sobotę przed śmiercią. Ze wzruszeniem, całkowicie świadomie uczestniczył w tym misterium, odprawianym z pełną Liturgią Słowa. Po wysłuchaniu Słowa Bożego przyjął włożenie rąk od zgromadzonych kapłanów, namaszczenie olejem chorych oraz Komunię św. Usprawiedliwiając nieco swoje wzruszenie powiedział, że to Boże błogosławieństwo sprawia, że serce jest poruszone. Nie ta jednak celebracja miała być w Bożym zamyśle, ostatnią liturgią przeżywaną przez niego na tej ziemi.

Ostatnią liturgią przeżytą świadomie przez Ojca Marka przed rozpoczęciem wędrówki przez dolinę śmierci, były Pierwsze Nieszpory Niedzieli – 28. Niedzieli „w ciągu roku” – w cyklu A, sprawowane we wspólnocie kapłańskiej na szpitalnym łóżku przy promieniach zachodzącego Słońca. Wspomnienie tej celebracji ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia tajemniczego planu Boga wobec życia ks. Marka Adaszka! Skąd to przekonanie?

Liturgia 28. Niedzieli, cykl A, urzeczywistnia wobec nas misterium Bożego wezwania na wieczną ucztę w Królestwie Bożym, przypomina obietnice Boże, przymierze oblubieńczej miłości, rozpala w sercach pragnienie Nieba. Słyszymy wówczas: „Oto przygotowałem moją ucztę, przyjdźcie na wesele” (Mt 22, 4). To ewangeliczne wołanie rozbrzmiewało w kościołach, w chrześcijańskich zgromadzeniach, gdy rozpoczęło się przechodzenie ks. Marka z tego świata do domu Ojca Niebieskiego. Już sama ta odpowiedniość treści niedzielnej celebracji z treścią ostatnich godzin życia ojca Marka jest poruszająca. Lecz trzeba zauważyć coś więcej. Okazuje się bowiem, że mamy przed sobą znak o wiele donioślejszy, który stanowi opatrznościowe „potwierdzenie” tego doświadczenia zjednoczenia z Chrystusem w liturgii, o którym ojciec Marek wielokrotnie nauczał i dawał świadectwo.

Otóż potrzeba nam wiedzieć, że lata swoich studiów w Rzymie, lata medytacji i zgłębiania znaczenia chrześcijańskiej liturgii, w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum i na Uniwersytecie Urbanianum, poświęcił ojciec Marek zagadnieniu, którego opracowanie zaowocowało pracą doktorską zatytułowaną nie inaczej, jak właśnie: „Ecce prandium meum paravi, venite ad nuptias” (Mt 22, 1-14)[3]. Właśnie tak! „Oto przygotowałem ucztę moją, przyjdźcie na wesele” (Mt 22, 1-14) Teologiczne tematy duchowe i katechetyczne Uczty eschatologicznej (28 Niedziela „w ciągu roku” – Cykl A). Treścią jego rozprawy doktorskiej była więc tajemnica tej niedzieli, która miała stać się, po 25 latach, jego ostatnią niedzielą na ziemi. Podkreślmy to jeszcze raz: Treścią kilkuletnich studiów i rozważań, które naznaczyły całą jego późniejszą drogę, i z których stale czerpał, była liturgia 28. Niedzieli „w ciągu roku”, w cyklu A, i właśnie Pierwsze Nieszpory tejże niedzieli, były ostatnią sprawowaną przez ojca Marka ziemską liturgią. Nie sposób się sprzeciwić wyrazistemu odczuciu, że Bóg sam zechciał raz jeszcze, w tak zaskakująco wymowny sposób, uwiarygodnić życie swego świadka – zechciał je opatrzyć pieczęcią Opatrzności wobec nas, którym dane jest dziś widzieć i odczytywać te znaki.

Kiedyś powiedział, że otrzymał od Boga wielką łaskę zrozumienia Paschy Chrystusa. Doświadczył mocy Zmartwychwstałego i stały się dla niego czytelne wszystkie znaki Jego obecności w liturgii, namacalne dowody Jego życia. Każdego roku, obchód Świąt Paschalnych był dla niego autentyczną kulminacją doświadczenia Boga Żywego. Świadczą o tym pozostawione liczne zapiski, szkice celebracji, materiały z Świętego Triduum Paschalnego przeżywanego także jako najgłębsze i najwznioślejsze rekolekcje Oazy Żywego Kościoła oraz wznowiona w tym roku książka, której był współautorem: Święte Triduum Paschalne[4]. Zapatrzony w Jezusa Chrystusa, Światłość świata i Zwycięzcę śmierci, Ojciec Marek sam stał się dla nas, jak zaznaczył biskup legnicki Stefan Cichy podczas homilii pogrzebowej, homo paschalis – człowiekiem paschalnym.

Wiele znaków przygotowało i ozdobiło jego osobistą paschę. Tak jak np. fakt, że ostatnią Eucharystię odprawił w pierwszy czwartek miesiąca, kiedy to w nawiązaniu do Tajemnicy Ostatniej Wieczerzy, modlimy się za kapłanów i w intencji nowych powołań kapłańskich, zakonnych i misyjnych. Niektóre znaki są tylko dla tych, którzy je ujrzeli i przeżywają je w sobie, niektóre zaś sam Ojciec przeczuwał. Powraca na myśl jego refleksyjne pytanie, towarzyszące skojarzeniu dwóch dat: 7 pażdziernika 1993 i 7 października 2008 (Wspomnienie Matki Bożej Królowej Różańca Świętego), związanych z wykryciem i postępem choroby. Mówił: „Czy Matka Boża Różańcowa nie chce mi czegoś przez to powiedzieć?”. Kilka dni później, 13 października, o godz. 13.15, w rocznicę ostatnich objawień fatimskich, oddał ducha.

Wiele znaków zdobiło jego życie i kapłańskie posługiwanie. Dla nas – przełożonych i kleryków w seminarium – ks. Marek był prawdziwym ojcem i wychowawcą. Był swoistym filarem, czuliśmy się przy nim pewnie. Zawsze mogliśmy się do niego zwracać w trudnych do rozstrzygnięcia sprawach. On wprowadzał pokój. Podobne doświadczenie i wdzięczną pamięć niosą w sercu liczni młodzi, dorośli i starsi „oazowicze”, których uczył, jak osiągnąć jedność światła i życia, i jakie owoce może rodzić życie, które rozwija się i trwa w zjednoczeniu z światłością. Miał od Boga dar mądrościowego, prostego spojrzenia, które budziło zaufanie i wydobywało z ukrycia dobro. Dzielił się hojnie charyzmatami otrzymanymi od Pana. Cenił i odwzajemniał gesty przyjaźni. Do końca taki pozostał. Nie żałował, nie szczędził swojego życia, które Bóg dał mu na spalenie. Znakiem tego płonącego dla innych życia była jego świeca chrzcielna, strzeżona wiernie i zapalana w najbardziej znaczących momentach. Gdy dogasała, rozpalał od jej płomienia następną świecę, a potem następną i następną jeszcze, dopóki Pan rozpłomieniał jego doczesne życie, aż przyszedł czas na świecę ostatnią. Wielokrotnie Ojciec Marek wyrażał wolę, by pewnego dnia, gdy Bóg wezwie go z tego świata, świeca ta raz jeszcze zapłonęła i wypaliła się już do końca. Tak też się stało.

Każdy dzień był dla niego darem. Jak tylko czuł się odrobinę lepiej w swojej chorobie, od razu angażował się we wszelkie czekające na niego zadania, z podziwu godną dokładnością. Nieraz miało się ochotę powstrzymać go, żeby się nieco oszczędzał, on jednak miał zupełnie inny punkt widzenia. Dla niego najważniejsze było iść wiernie za Panem. W tej wędrówce doceniał rozmaite kolory życia. Zachwycony stworzonym przez Boga światem i drugim człowiekiem wciąż pragnął poznawać i chronić dobro rozsiane wokoło. Podziwiał piękno natury i ludzkie osiągnięcia. Utrwalał je w pamięci. To Chrystus był dla niego Światłem wydobywającym świat i ludzi z ciemności, Światłem pozwalającym kochać życie i przeżywać twórcze zdumienie w spotkaniu z różnymi ludźmi i zetknięciu z tym wszystkim, co Bóg postawił na jego drodze ku wieczności. W zakończeniu swojej pracy magisterskiej, zatytułowanej Idea centralna Prologu Czwartej Ewangelii, ks. Marek Adaszek napisał:

Chrystus jest światłem, ponieważ pokazuje nam drogę prowadzącą do Boga. Tą drogą jest miłowanie naszych braci. My jesteśmy dziećmi Bożymi i nasza wartość przed Bogiem objawia się przez miłość naszych braci. Idea miłości przewija się w całym myśleniu św. Jana. To jest tajemnica doskonałego życia dzieci Boga... Oto centralna idea Prologu: uczynić z nas dzieci Boże, uczestników Królestwa, już tu, na ziemi i w wieczności[5].

Gdy poczuł, że coś się zaczyna zmieniać w przebiegu choroby i gdy, dostrzegając nowe jej objawy, przeczuwał, że jego ziemska wędrówka może zmierzać ku końcowi, pozostał nieustępliwy wobec śmierci, toczył bój i do ostatnich chwil był waleczny. Zdawał się swoją postawą powtarzać: „śmierci się nie lękam, przed życiem się nie wzbraniam”[6]. Walczył z chorobą dopóki musiał żyć, dopóki nie wyszedł mu na spotkanie orszak aniołów, by oznajmić, że misję swą wykonał. Myśl o niebie, o spotkaniu z Chrystusem towarzyszyła mu od wielu lat w sposób tak prosty, że rozmijały się z jego doświadczeniem, stawiane mu czasem pytania o przeżywanie jakiegoś „pogodzenia się z wolą Bożą”. Nie musiał „godzić się” z wolą Boga, on żył nią zwyczajnie i od dawna! Był dla nas wszystkich przykładem człowieka wielkiej wiary, świadomego swego posłania, swojej misji. Wypełnił ją do końca, najlepiej jak potrafił – podobny do Chrystusa w życiu, podobny i w umieraniu. Teraz przeżywamy jego śmierć z bólem serca, takim typowo ludzkim, wynikającym z tego, że Ojciec był nam bliski i brakuje nam go, a jednocześnie jesteśmy pewni, że jego życie, tak bardzo związane z Chrystusem, teraz jest dopełnione w chwale nieba. A skoro śmierć wiernego chrześcijanina jest jak śmierć Chrystusa, skoro w jedności z Chrystusem oddał życie alter Christus,czy nie warto się pytać, co mogłoby dla naszego życia oznaczać, że podobnie jak Chrystus, ojciec Marek umarł „za mnie” i „dla mnie”?

ks. Krzysztof Z. Wiśniewski


[1] Świadczy o tym wymownie dedykacja zamieszczona na wstępie jego pracy doktorskiej, o której będzie jeszcze mowa: Czcigodnemu Profesorowi Franciszkowi Blachnickiemu, człowiekowi sprawiedliwemu, który w wierze i łasce Boga zniósł wiele dla Imienia Pana, niestrudzenie, i utwierdził wiarę wielu.

[2] Oprócz podejmowania zwyczajnej pracy dydaktycznej w WSD i na Wydziale Teologicznym dla świeckich, w ostatnim roku życia ks. Marek Adaszek przygotował i wygłosił m.in. wykład na temat dokumentu Benedykta XVI Summorum pontificum z 7 lipca 2007 oraz na temat Kultu Eucharystii poza Mszą świętą we współczesnej praktyce Kościoła. Prowadził także we Wrocławiu warsztaty na temat Liturgii Godzin i Świętego Triduum Paschalnego, zorganizowane przez archidiecezjalną Diakonię Liturgiczną Ruchu Światło-Życie, o zasięgu diecezjalnym i ogólnopolskim. Przeprowadził także Tematyczną Oazę Rekolekcyjną Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie dla archidiecezji wrocławskiej, diecezji legnickiej i świdnickiej z wykładami i konwersatoriami na temat liturgii.

[3]Ecce prandium meum paravi, venite ad nuptias” (Mt 22, 1-14). I temi teologici spirituali e catechetici del Convito escatologico (Domenica 28a “per annum” – Ciclo A), rozprawa doktorska napisana pod kierunkiem prof. Tommaso Federici, maszynopis, Rzym 1983. Publiczna obrona tej pracy miała miejsce 14.06.1983r. w Rzymie, na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Urbaniańskiego. Fragment tej dysertacji (część druga) został opublikowany w tym samym roku w ramach uniwersyteckiej serii wydawniczej Collectio Urbaniana, nr 3249. Dwa lata wcześniej, pod kierunkiem prof. Tommaso Federici, ks. Marek Adaszek napisał pracę licencjacką w Papieskim Instytucie Liturgicznym św. Anzelma w Rzymie. Nosiła ona tytuł „Ecce prandium meum paravi, venite ad nuptias”. Convito celebrato ed escatologia. Domenica 28a “per annum” – Ciclo A.

[4] M. Adaszek, S. Araszczuk, P. Dębski, Święte Triduum Paschalne.Materiały liturgiczno-pastoralne dla duszpasterzy i zespołów liturgicznych, Legnica 2008. W stosunku do wydania z 1996 r., nowe wydanie zostało uzupełnione i gruntownie przepracowane na podstawie Missale Romanum ex Decreto Sacrosancti Oecumenici Concilii Vaticani II instauratum auctoritate Pauli Pp. VI promulgatum Ioannis Pauli II cura recognitum, Editio typica tertia, Typis Vaticanis 2002.

[5] Idea centralna Prologu Czwartej Ewangelii, praca magisterska z Pisma Świętego Nowego Testamentu pisana na seminarium naukowym Papieskiego Fakultetu Teologicznego pod kierunkiem ks. dra Z. Kaznowskiego przy współudziale ks. dra S. Pisarka, maszynopis, Wrocław 1974, s. 49.

[6] Por. czytanie własne Godziny czytań ze wspomnienia św. Marcina z Tours: Sulpicjusz Sewer, List 3, 14-17, Liturgia Godzin, tom IV, s. 1338: Wszyscy wśród łez wołali jednogłośnie: „Dlaczego nas opuszczasz, ojcze? Komu zostawiasz nas strapionych?...”. Wtedy Marcin, wzruszony łzami – ponieważ zawsze był zjednoczony z Panem przez serdeczne miłosierdzie – zapłakał, i zwróciwszy się do Pana, tyle tylko odpowiedział płaczącym: "Panie, jeśli jeszcze potrzebny jestem Twemu ludowi, nie wzbraniam się przed pracą. Niech się dzieje wola Twoja". Jakże niezwykły człowiek! Niezwyciężony przez trudy, niezwyciężalny nawet przez śmierć. Nie skłaniał się ani w jedną, ani w drugą stronę: śmierci się nie lękał, przed życiem się nie wzbraniał.

Dod. Krzysztof Jankowiak dnia 21-12-2008 o godz. 19:15

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Perła i skarb (25-07-2014)

Płonący krzew (18-06-2014)

Powołanie Abrahama (16-03-2014)

Misterium (3-12-2013)

Pytania o sakramenty (10-11-2013)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.