oaza.pl
Światło-Życie

Strona główna · Rok wiary · O Ruchu: Świadectwa · Kalendaria: Rekolekcje · CDOR · Diakonie · Stowarzyszenie DIAKONIA · Dokumenty i materiały · Wydawnictwo · Czasopisma · Rozmaitości · Przegląd wydarzeń · e-KARTKI · Poczta przez WWW · Powiadomienie o nowościach · Kontakty · Kalendarz

 
Szukanie zaawansowane / Indeksy
Temat pracy rocznej:
13/14: Narodzić się na nowo
Domowy Kościół Krucjata Wyzwolenia Człowieka Ks. Franciszek Blachnicki
Nasz słownik

Deuterokatechumenat - powtórzony katechumenat

Duchowość małżeńska - dążenie do bycia bliżej Boga w jedności ze współmałżonkiem.

Eleuteria

Nasze strony

Diecezja włocławska

ks. Wojciech Danielski

Domowy Kościół w Kanadzie

Tajemnica Oblubienicy Słowa

Posłuszeństwo papieżowi, biskupowi, proboszczowi, moderatorowi, daje nam pewność, że jesteśmy w Kościele. Jednak jeszcze nie gwarantuje, iż jesteśmy żywym Kościołem. Żeby to zrozumieć, trzeba sięgnąć do bogactwa charyzmatu Ruchu Światło-Życie i odkryć tajemnicę Kościoła-Matki i Matki-Kościoła, odkryć ów oblubieńczy związek Maryi Niepokalanej ze Słowem. Dopiero w ten sposób wydobędziemy na światło tajemnicę żywego Kościoła.

Maryja wchodzi w oblubieńczy związek ze słowem Bożym, dlatego staje się płodna i wydaje na świat samo Słowo – Zbawiciela. Najpierw wchodzi w oblubieńczy związek ze Słowem, a w konsekwencji wydaje na świat błogosławiony owoc, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Ks. Franciszek Blachnicki w zrozumieniu tej tajemnicy widział odkrycie i doświadczenie żywego Kościoła. Wtedy dopiero możemy podjąć diakonię, jeśli najpierw wejdziemy w oblubieńczy związek ze Słowem. Nie chodzi o samo słuchanie słowa Bożego, o to, by sobie wybrać niektóre sprawy jako przykazania czy rady z Ewangelii, i na tej bazie zbudować kodeks postępowania. To nie tak! Dopiero wtedy, kiedy rzeczywiście otworzę się na oblubieńczy związek ze Słowem, kiedy słowo Boże będzie dla mnie osobą, gdy jest dla mnie Jezusem Chrystusem, w którego wierzę i z którym chcę się zjednoczyć, mogę marzyć o odkryciu Kościoła żywego. Ten związek ze Słowem, jak małżeństwo, ma być trwały i nierozerwalny!

W czasie Oazy Modlitwy w Wołczynie – o słuchaniu Pana i diakonii – słowem przewodnim, które wcześniej otwarliśmy na modlitwie, było słowo Pana o nierozerwalności małżeństwa z 10 rozdziału Ewangelii Marka. I to jest właśnie to! Nierozerwalność małżeństwa jest ikoną tego, co ma się dziać, dokonywać między mną a Chrystusem – to ma być związek nierozerwalny, oblubieńczy. Fakt to znamienny, że w Ewangelii św. Marka owa perykopa stanowi początek drogi Jezusa do Jerozolimy, a więc Jego ostatecznej drogi. U końca drogi człowiek wypowiada rzeczy najważniejsze. Jezus mówi o małżeńskim przymierzu. Oddaję się Słowu całkowicie, tak jak Słowo mi się oddaje całkowicie. Z tego dopiero może wyniknąć owa płodność w Ludzie Bożym. Ja żyję ze Słowem i Kościół staje się żywy, ponieważ ja się mu oddaję tak, jak żona się oddaje mężowi, a mąż żonie. W tym współżyciu ze Słowem nie ma miejsca na antykoncepcję, na stawianie Słowu barier. To słowo ma mnie zapłodnić, bym stał się rzeczywiście żywym członkiem Kościoła. Tak też się rodzą diakonie – z wejścia w oblubieńczy, nierozerwalny związek ze Słowem. Jeśli diakonie rodzą się w ten sposób, że ktoś wskazuje palcem: „Ty będziesz robił to! A ty to!”, to nic z nich nie będzie, rozlecą się, nie przetrwają. Diakonia rodzi się wtedy, kiedy zaczynamy słuchać słowa Bożego i wchodzimy z oblubieńczy związek z nim. Choćby było najciężej na świecie, związek ten jest nierozerwalny. Nawet jakbyś szedł do Jerozolimy, czyli na krzyż, trwaj! Wtedy mogą być dopiero płodni ludzie Kościoła, wtedy diakonia będzie autentyczna, pełna, ponieważ będzie zakorzeniona w Słowie i w Krzyżu – to jest tajemnica żywego Kościoła.

Dlatego musimy być wciąż zapatrzeni w Maryję, bo tylko w zjednoczeniu z Nią, tak jak czytamy w akcie konstytutywnym Ruchu, możemy być rzeczywiście płodni, tylko w zjednoczeniu z Nią możemy przynosić owoce nowego życia. Ks. Blachnicki wiedział, że człowiek nie jest zdolny do takiego słuchania, do takiego pełnego związku ze Słowem, aby tak mocno się związać i być wiernym. Maryja jako jedyna potrafiła dać Słowu odpowiedź całkowitą, bez zastrzeżeń. I to jest tajemnica ciągle jeszcze w Ruchu nieodkryta: diakonia nie wynika z tego, że my coś potrafimy zrobić, tylko z oblubieńczego zaślubienia Słowu, w zjednoczeniu z Maryją.

Propozycje dla diakonii

Jeśli mogę dać jakieś wskazania, rady dla Diakonii Modlitwy, powiem krótko: Uczmy się od Niepokalanej zaślubin ze słowem Bożym. Mamy do tego sposobność w codziennym Namiocie Spotkania, w modlitwie osobistej, w lectio divina. O lectio divina przypomina Benedykt XVI w adhortacji Verbum Domini, bardzo mocno podkreśla tę formę modlitwy, istniejącą w tradycji Kościoła niemal od początku. Lectio divina daje możliwość modlitewnego rozważania słowa Bożego, głębokiego rozumienia słowa, żeby tego słowa posłuchać, dać mu wybrzmieć, wejść z nim w rezonans umysłu i serca.

Najczęściej słuchamy słowa Bożego bardzo pobieżnie. Bierzemy Biblię, przebiegamy po tekście oczami, bo przecież to i tamto czytałem już wiele razy, znam na pamięć całe perykopy. Dlatego rzadko wchodzimy w głąb słowa. Trzeba posiedzieć przynajmniej godzinę nad danym fragmentem Biblii i z dobrym komentarzem, powoli przeczytać, przemodlić, aby każde słowo mogło wybrzmieć, dotrzeć do uszu, odcisnąć się w sercu! Inaczej Słowo nie zostaje przyjęte albo przyjęte bardzo pobieżnie i nie ma realnego wpływu na nasze życie. Dlatego też mamy odkryć lectio divina jako modlitewne zgłębianie Słowa Bożego, żeby wejść z nim w realny związek, zaprzyjaźnić się z nim, odkryć oblubieńczą miłość.

Słowu trzeba poświęcić czas. Jeśli mąż przychodzi do żony i chce „załatwić” pożycie małżeńskie w kilka minut, to z pewnością żona nie będzie szczęśliwa z tego powodu. Takie stawianie sprawy bynajmniej nie będzie umacniało na dłuższą metę ich miłości. A jeśli jest spokojne przygotowanie, nawet cały dzień, do pożycia seksualnego, to później rzeczywiście jest radość dla obydwojga, z tego, że weszli w prawdziwą jedność ze sobą. Podobnie dzieje się z nami i ze Słowem, jeśli Namiot Spotkania chcemy załatwić w kilka minut.

Wybaczcie mi to porównanie, ale nie ja je wymyśliłem, lecz Pan Bóg je zostawił – pożycie małżeńskie jest naturalną ikoną tego, o czym mówimy. Ze Słowem trzeba chodzić cały dzień: lectio divina zaczynam wieczorem dnia poprzedniego i kończę wieczorem następnego dnia. W ciągu dnia czytam, medytuję, modlę się, kontempluję i cały czas to samo słowo przenika różne momenty moich zajęć i odpoczynku. Wtedy tym słowem się żyje, ono się pogłębia we mnie, zakorzenia się, bierze mnie w posiadanie.

I jeszcze jedno. Kiedy spotykamy się razem, trzeba tym słowem dzielić się z innymi. Jest to tzw. „collatio”. Dobrze nam się kojarzy z kolacją – trzeba spożyć wspólnie to, co każdy odkrył w osobistym lectio. W ten sposób Słowo może być przyjęte i rozumiane jeszcze głębiej. I nie jest to po prostu suma tego, co każdy zrozumiał na osobistej medytacji. Podobnie jak Kościół nie jest prostą sumą poszczególnych członków, tak dzielenie się słowem Bożym nie jest tylko sumą rozważań poszczególnych osób. Dokonuje się w tej przestrzeni jeszcze coś nowego, nowa jakość słuchania. Także we wspólnym słuchaniu Słowa należy słuchać głęboko, pozwolić się dotknąć słowu, zgłębić je, wsłuchać się w rozważanie braci i w komentarze. Jeżeli nie ma przynajmniej ze dwóch godzin porządnego rozważania w małej grupie, to tak naprawdę nic nie zrobiliśmy z tym Słowem. Jeśli na spotkaniu spogląda się nieustannie na zegarek i czeka, aż się wreszcie skończy, nie dajemy możliwości i czasu Słowu, aby nas wzięło w posiadanie, aby nas przemieniło.

Kościół wzywa nas do słuchania słowa Bożego, Kościół tak rozeznaje dzisiaj. Ze słuchania słowa buduje się Kościół żywy. Musimy znaleźć na to czas. Nie wyobrażam sobie, aby w Ruchu diakonie funkcjonowały inaczej. Od oblubieńczego zjednoczenia ze Słowem na wzór Maryi i w zjednoczeniu z Nią możemy budować żywy Kościół. Trzeba iść na całość, mamy oddać całych siebie Bogu, ponieważ Słowo, które stało się ciałem, oddało nam się całkowicie. Amen.

br. Waldemar Korba OFMCap.

fragment konferencji wygłoszonej

w czasie Oazy Modlitwy-Centralnej Diakonii Modlitwy w Warszawie (2011 r.)

całość tekstu ukaże się w najbliższym numerze Oazy,

w ramach Siloe. Listu do Oaz Modlitwy i Grup Modlitewnych

zdjęcie: Anna Czyż

Dod. Wiola Szepietowska dnia 23-05-2011 o godz. 21:45

Komentarze:

1. Redakcja serwisu oaza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy ani się z nimi nie utożsamia. 2. Komentarze są wprowadzane przez internautów w sposób niezależny od Redakcji i jako takie nie stanowią części serwisu obsługiwanego przez Redakcję. 3. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia lub wstrzymanie niektórych komentarzy bez podania przyczyn. W szczególności dotyczy to kometarzy zawierających treści, które mogą być odebrane jako obraźliwe lub nie są związane z tematem. 4. Każdy czyta komentarze na własną odpowiedzialność.

 
Tytuł:
Treść:
Podpis:
Kod:kod
Możesz edytować swój komentarz przez 15 min. po dodaniu.

Zobacz także:

Odszedł od niej anioł (25-03-2014)

Oaza Modlitwy (5-02-2014)

Kurs Oazowy Dla Animatorów – Diakonii Modlitwy (5-02-2014)

Trzy kobiety - czytanie Biblii we wspólnocie (4-01-2014)

I wyleję Ducha mego na wszelkie ciało (27-10-2013)

© DKS Ruchu Światło-Życie. Redakcja merytoryczna: redakcja@oaza.pl. Redakcja techniczna: webmaster@oaza.pl
Informacja o cookies.
Contact our HP Department if you are desperate to get black listed.